Wróciliśmy z -20 ale to gościom udało się dowieźć zwycięstwo do końca

Obydwa zespoły po przegranych meczach w 2 kolejce Energa basket Ligi wyszły na parkiet mocno zdeterminowane do powrotu na ścieżkę zwycięstw.

Pierwsza kwarta była bardzo wyrównana. Lepiej to spotkanie zaczęli goście. Mecz otworzył celną tróją najskuteczniejszy w drużynie Śląska I. Ramljak. Szybko jednak odpowiedział nasz gracz meczu Baylee Steele trafiając za 2. Nieznaczną przewagę punktową utrzymywali jednak zawodnicy z Wrocławia. W połowie kwarty po dwóch udanych akcjach Steela (za 3 i za 2) i Tarranta (za 2) biało-bordowi wyszli pierwszy raz w tym meczu na prowadzenie. Wynik tej części na 15:15 ustalił Blackshear trafiając za 2.

Druga kwartę celnym trafieniem otworzył Tomasz Śnieg. Po tej akcji jednak nasz atak stanął na niemal 5 minut. Goście zaliczyli serię 0:10 i odskoczyli naszej drużynie. Biało-bordowi zaliczyli wtedy krótki zryw odrabiając część strat i zbliżając się do rywali na 2 punkty. Końcówka kwarty należała jednak do przyjezdnych i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 27:36,  przegrywając to starcie 21:12.

Obraz na początku trzeciej kwart niewiele uległ zmianie. Goście skutecznie atakowali. Nasza defensywa natomiast niestety poza krótkimi zrywami nadal mocno zawodziła. W połowie tej odsłony goście prowadzili już nawet 20 puntami (32:52) i wtedy biało-bordowi przystąpili do odrabiania strat. Druga połowa trzeciej kwarty to skuteczny zryw naszej drużyny, która ten fragment wygrała 18:7 notując serię 10:0. Fantastyczny rzut za 3 punkty równo z syreną Kacpra Młynarskiego ustalił wynik na 50:59 dla wrocławian.

Czwarta kwarta to nadal szalona pogoń naszej drużyny. Tym razem to defensywa gości się zatrzymała choć punkty zrywami zdobywali Nevels i Gabiński. My ponownie zaliczyliśmy run tym razem 7:0 i na 6 minut do końca meczu mieliśmy tylko 5 punktów straty. Śląsk odpowiedział tylko trafieniem za 2 Dziewy. My natomiast nie ustępowaliśmy. Po celnym trafieniu Blackshera zza łuku i osobistych Śniega strata naszej drużyny stopniała tylko do 2 punktów, a na nieco ponad 2 minutydo końca meczu udało nam się doprowadzić do remisu 69:69. Chwile później po celnym trafieniu za 3 Kacpra Młynarskiego odzyskaliśmy prowadzanie! Napięcie rosło. Goście faulowali na potęgę. Za faule spadli Keller, Jovanović, Gabiński i Musiał. Na 20 sekund przed końcem udaną akcje przeprowadził Nevels. Wrocławianie prowadzili 73:74 ale to do nas należała ostatnia akcja meczu. Niestety rzut Gudula zablokował rewelacyjny w tym meczu Ramljak ustalając wynik spotkania.

Oba zespoły zagrały na zbliżonej skuteczności. Goście oddali znacznie więcej rzutów za 3 jednak przy tylko 29% skuteczności udało im się trafić 2 więcej od biało-bordowych.  Na uwagę zasługuje skuteczność rzutów stargardzian z linii rzutów osobistych – trafiliśmy tylko 19 na 35 wykonanych a przy tak dużej ilości fauli gości to mógł być klucz do zwycięstwa.

Znacznie przegraliśmy natomiast zbiórkę bo aż 37 do 54.  Pozostałe statystyki obu drużyn były zbliżone. Rozdaliśmy o jedną asystę mniej niż goście, natomiast zaliczyliśmy o 3 przechwyty więcej i o dwie straty mniej.

Najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Spójni był Baylee Steele – zdobywca double-double 20 punktów i 10 zbiórek (eval 28). Drugi z 13 punktami i 5 asystami był waleczny Filip Matczak. Tomasz Śnieg dołożył 12 punktów i 2 asysty ale wymusił też aż 8 fauli. Ostatnim zawodnikiem z dwucyfrową zdobyczą był Omari Gudul z 11 punktami. Z całej tej czwórki tylko trzech graczy rzucało zza łuku. Łącznie wykonali tylko 7 prób trafiając 3.

 

Słabe spotkanie rozegrali Tarrant i Blacksher. Pierwszy w 21 minut zdobył tylko 2 punkty i rozdał 2 asysty. Drugi w 31 minut na boisku dorobił sie 9 punktów i 7 zbiórek. Naszą zdobycz punktową uzupełnił Kacper Młynarski trafiając dwukrotnie za trzy punkty.