Trefl lepszy na swoim boisku

Po wygranej u siebie z drużyną Pszczółki Start Lublin przyszedł czas na pierwszy mecz wyjazdowy. Do Sopotu biało-bordowi jechali zmotywowani na odniesienie kolejnego zwycięstwa. Za zawodnikami ruszała także spora i przede wszystkim głośna grupa naszych wiernych kibiców.

Pierwsze 10 minut spotkania było niezwykle wyrównane. Mecz otworzył Mateusz Kostrzewski trafiając za 2 punkty. Szybko odpowiedział celną trójką najskuteczniejszy gracz tego meczu – Karol Gruszecki. Oba zespoły mocno walczyły, nie dając uciec przeciwnikom na choćby najmniejszą kilkupunktową przewagę, czego skutkiem były już aż trzy przewinienia biało-bordowych w półtorej minuty meczu. Do końca kwarty drużyny grały kosz za kosz i po 10 minutach na tablicy widniał remis po 21.

Niema cała druga kwarta wyglądała podobnie do pierwszej. Obie drużyny próbowały znaleźć sposób na przeciwnika w obronie jednak wynik cały czas był bliski remisu. Na nieco ponad 3 minuty do końca sopocianie zaliczyli run 8:0. Nam natomiast zabrakło skuteczności. W tym fragmencie chybiliśmy 3 rzuty, a do końca kwarty aż 5. Po celnej trójce Motena żółto-czarni wyszli na 10 punktowe prowadzenie. Ważne rzuty zza łuku w końcówce trafili Kacper Młynarski i Baylee Steele. Dwoma trafieniami z rzędu za trzy odpowiedział jednak Łukasz Kolenda. Na przerwę schodziliśmy przy wyniku 49:40.

Trzecia kwarta była bardzo udana w wykonaniu biało-bordowych. Znaleźliśmy swój rytm i udało nam się wybić z rytmu przeciwnika. Zaliczyliśmy 13 punktowa serię dzięki czemu nie tylko dogoniliśmy sopocian, ale wyszliśmy na kilku punktowe prowadzenie. Na 4 minuty do końca kwarty, po faulu, kontuzji doznał Mateusz Kostrzewski i musiał opuścić boisko. Trzecią odsłonę wygraliśmy 13:27 i przed ostatnimi 10 minutami meczu mieliśmy 5 punktową przewagę (62:67).

O ostatnich 10 minutach meczu musimy jak najszybciej zapomnieć. Była to odwrotność naszej gry w trzeciej kwarcie. Biało-bordowi nie mieli pomysłu jak przejść obronę gospodarzy, natomiast w drugą stronę rozgrywający sopocian zbyt łatwo mijali pierwszą linię obrony zdobywać punkty, wymuszając faule lub wypracowując dogodne pozycje rzutowe kolegom. Żółto-czarni szybko doprowadzili do remisu i pomimo naszych odpowiedzi od połowy kwarty już tylko powiększali swoją przewagę. W ataku i obronie dwoił się i troił Filip Marczak. Czwarta kwartę przegrywamy aż 29:14 i całe spotkanie 91:81.

Najskuteczniejszym zawodnikiem biało-bordowych był Filip Matczak – 18 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty, eval 21. Mateusz Kostrzewski zdobył 13 punktów, Tomasz Śnieg 10 pkt (3 asysty), Ricky Tarrant dołożył 9 oczek i 5 asyst. Bliski double-double był Kacper Młynarski notując 9 zbiórek i 7 punktów. W całym meczu nieznacznie przegraliśmy zbiórkę 36:33. Rozdaliśmy natomiast zdecydowanie mniej asyst 24:15. Zawiodła też skuteczność za 2 punkty 49% w stosunku do 68% sopocian. Oddaliśmy też znacznie mniej rzutów z zza łuku 18 przy skuteczności 27.8% w stosunku do 30 przy skuteczności 30% gospodarzy

Zdjęcia: https://treflsopot.pl/multimedia/2-kolejka-trefl-sopot-pge-spojnia-stargard-9181/